Wtyczki to jedna z największych zalet WordPressa — i jednocześnie jedno z największych źródeł problemów. Kuszą tym, że niemal każdą funkcję można dodać jednym kliknięciem. Ale każda zainstalowana wtyczka to kawałek cudzego kodu na Twoim serwerze, więc warto wybierać z głową.
Na co patrzeć przed instalacją
Zanim klikniesz „zainstaluj”, rzuć okiem na kilka rzeczy. Kiedy wtyczka była ostatnio aktualizowana? Jeśli autor nie ruszał jej od dwóch lat, to sygnał ostrzegawczy. Ile ma aktywnych instalacji i jakie oceny? Dobre wtyczki WordPress mają zwykle dużą społeczność i regularne wydania. To wszystko widać na stronie wtyczki w kilka sekund.

Mniej znaczy lepiej
Pokusa, żeby zainstalować wtyczkę na każdą drobnostkę, jest spora. Ale im więcej dodatków, tym wolniejsza strona i większe ryzyko, że coś się ze sobą pogryzie. Zanim sięgniesz po kolejną wtyczkę, zadaj sobie pytanie, czy naprawdę jej potrzebujesz, czy tylko miło by było ją mieć.
Porzucone wtyczki to mina
Wtyczka, której autor przestał rozwijać, prędzej czy później stanie się dziurą w bezpieczeństwie. Nikt nie załata w niej nowo odkrytych luk. Jeśli zauważysz, że coś od dawna nie dostaje aktualizacji, poszukaj aktywnie utrzymywanego zamiennika. Lepiej poświęcić godzinę na migrację niż tłumaczyć się klientom po włamaniu.
Sprzątaj po sobie
Wyłączona wtyczka wciąż leży na serwerze i nadal może być furtką dla atakującego. Jeśli czegoś nie używasz, nie dezaktywuj — usuń. Regularny przegląd listy wtyczek to jeden z prostszych nawyków, które realnie podnoszą bezpieczeństwo i porządek na stronie.