Wolna strona to cichy zabójca konwersji. Ludzie nie czekają — jeśli witryna nie załaduje się w ciągu paru sekund, po prostu zamykają kartę i idą do konkurencji. Google zresztą też nie lubi powolnych stron i potrafi je niżej pozycjonować. Dobra wiadomość jest taka, że sporą część prędkości można poprawić bez programisty.
Zacznij od zdjęć
W dziewięciu na dziesięć przypadków to właśnie nieoptymalizowane zdjęcia najbardziej spowalniają WordPressa. Wgrywanie fotografii prosto z aparatu, ważącej kilka megabajtów, to klasyczny błąd. Zanim opublikujesz obraz, przeskaluj go do rozsądnych wymiarów i skompresuj. Szybkość strony WordPress potrafi po samej optymalizacji grafiki wzrosnąć dwukrotnie.

Pamięć podręczna, czyli cache
Za każdym wejściem na stronę serwer musi ją złożyć od nowa — to wymaga czasu i mocy. Mechanizm cache zapamiętuje gotową wersję strony i serwuje ją błyskawicznie kolejnym odwiedzającym. Dobra wtyczka cache’ująca to często najprostszy sposób, żeby z miejsca przyspieszyć całą witrynę.
Mniej wtyczek, więcej spokoju
Każda wtyczka dokłada swój kod, który trzeba wczytać. Nie znaczy to, że wtyczki są złe — ale dwadzieścia rzadko używanych dodatków potrafi obciążyć stronę bardziej niż jakikolwiek inny czynnik. Przejrzyj swoją listę i wyłącz to, czego naprawdę nie potrzebujesz.
Dobry hosting to podstawa
Można optymalizować w nieskończoność, ale na słabym, przeładowanym serwerze i tak daleko nie zajedziesz. Jeśli zrobiłeś już wszystko po swojej stronie, a strona nadal się wlecze, być może czas pomyśleć o lepszym hostingu. To inwestycja, która zwykle zwraca się w komforcie i w wynikach.